czwartek, 29 grudnia 2016

Gran Canaria


Gran Canaria wypadła bardzo na plus - minusem jest zdecydowanie podróż, ponad 5 godzin lotu dla mnie to masakra, strasznie mi się nudziło, mimo, że oglądaliśmy filmy i mieliśmy krzyżówki no ale jak chce się do ciepła w zimie to trzeba się poświęcić, coś za coś ale było warto bo są tam niesamowite krajobrazy, którymi zachwyciłam się już na początku (zresztą palmy chyba nigdy mnie nie przestaną zachwycać, to chyba typowe dla kogoś kto nie widzi ich codziennie), a jazda busem była bardzo przyjemna tylko pod tym względem, że można było podziwiać widoki i ocean ale zdecydowanie kierowcy tam to wariaci, ostro zakręcają, szybko jeżdżą, gwałtownie wymijają i gwałtownie hamują. No i co drugie auto tam obite, wszyscy na siebie trąbią, masakra! No ale wracając do widoków to byłam przeszczęśliwa... w naszym mieszkaniu mieliśmy widok z balkonu na ocean i wschód, wschód który był przed 8.00 więc bardzo łatwo było na niego wstać, tym bardziej, że mieszkanie mieliśmy naprawdę wysoko, więc i widoki lepsze – czego chcieć więcej? (A mieszkanie było tak fajne jak na zdjęciach więc się nie zawiedliśmy, co też nas cieszyło)

Nawiązując do krajobrazów - uwielbiam połączenia morza/oceanu i gór, bez góry czuje się źle, zbyt płasko a morze uwielbiam. Nie było dużo zieleni ale to nic bo to tylko dodawało tego egzotycznego klimatu. Mieszkaliśmy w Las Palmas, nie jest to typowo turystyczne miasto, mieliśmy tam trzy plaże, ta trzecia była kompletnie inna, każdy znajdzie coś dla siebie. Pierwsza plaża (Las Alcaravaneras ) była mniejsza od reszty i znajdowała się obok portu, nie w moim typie. Druga była naprawdę ładna (Las Canteras) góry i bezkres oceanu, akurat za każdym razem jak szliśmy pływać były świetne, wysokie fale (uwielbiam!) ale niestety co druga kobieta chodzi z gołym biustem (mimo, że nie były to plaże nudystów) więc trochę zniesmaczało całą sprawę, nie mówiąc o tym, że robiąc zdjęcia krajobrazom było to uciążliwe...

wtorek, 6 grudnia 2016

Nikoletta - Hotel Las

Kolejna w tym roku sesja z Nikolą, tym razem trochę odważniej, poważniej i bardziej seksownie! :)
Stwierdziliśmy, że temat tych zdjęć to dobry pomysł żeby w końcu zrobić kolejną sesje w Hotelu Las. Wróciliśmy tam po ponad roku, dokładnie do tego samego pokoju i nie ukrywam, że ciekawym doświadczeniem było robienie zdjęć w tych samych pomieszczeniach, tym razem chciałam go wykorzystać na 100% więc spędziliśmy tam większą (prawie całą!) część sesji i tym razem byłam bardziej zadowolona ze zdjęć które w nim zrobiłam, były też zupełnie inne niż te robione w tamtym roku. Na basenie miałyśmy tylko 15 minut na zrealizowanie sesji, nie ukrywam, że był to krótki czas ale o dziwo owocny w zdjęcia.
Na koniec chciałabym tylko dodać, że niesamowite jest, gdy znam kogoś od dziecka a później idę z nim na sesję i widzę jak wiele się zmieniło, jak dziewczynka z którą bawiłam się, spędzałam czas tyle lat temu już jest dojrzałą kobietą, której robię odważną sesje fotograficzną... nasuwają mi się teraz tylko słowa ''Jesteśmy dorośli, kiedy to się stało? Jak to zatrzymać?'' :D

Nie wszystkie zdjęcia mogą być publikowane tak więc wrzuciłam te, na które dostałam zgodę :)