środa, 14 czerwca 2017

Julita

Nie mogłam doczekać się ładniejszej pogody i wyższej temperatury żeby zrealizować w końcu sesję z Julitą. Komary i inne paskudztwa nie dawały nam spokoju ale Julita nie dawała się rozproszyć. 
Ciesze się, że przed moim obiektywem stają osoby które podczas zdjęć dają tak wiele od siebie i znoszą dzielnie różne, bardzo często nieprzyjemne sytuacje. Tutaj ktoś ostatnio żartem rzucił, że ładną opinie sobie wyrabiam tekstem o nieprzyjemnych sytuacjach na sesji ale mam nadzieje, że wszyscy wiedzą, że chodzi o różne losowe sytuacje, których w stanie nie jestem przewidzieć ja ani modelka. Sesje to czasem mały survival, czasem improwizacja ale bardzo staram się aby wszystko było jak najlepiej na sesji, żeby atmosfera była przyjemna bo to podstawa dobrej współpracy i fajnych zdjęć. Muszę wspomnieć, że to była pierwsza sesja Julity, w dodatku w bieliźnie, w plenerze - to jak rzut samej siebie na głęboką wodę (wielka odwaga, naprawdę podziwiam!) ale zdjęcia mówią same za siebie, popatrzcie jak świetnie się spisała. :)